Posty

Przyjaźń

Przyjaźń

Odda ci swoje kanapki z pomidorem i bardzo drobno krojonym szczypiorkiem. Poczęstuje rozmiękłą w lodówce landrynką, która się tam skryła przed atakiem mrówek faraonek.

Przyjaźń Będzie ci towarzyszyć przy wieczornych z psem spacerach. Wysłucha twych zwierzeń i pośmieje się z twoich żartów. Przyjaźń Będzie lizać wraz z tobą ze źle ulokowanej miłości popękane serce, choćby godzinami siedząc na zimnych stopniach klatki schodowej. Pomoże, podpowie, zatańczy, zaśpiewa wraz z tobą. Przyjaźń Podróżować z tobą będzie i spędzać wakacyjny czas wraz z jego wszystkimi błogosławieństwami. Od głupiej pokusy do złego pchającej obroni. Przyjaźń Pokaże ci Boga innego niż Koścół. Uwrażliwi, zmotywuje, uśmieje, zaszlocha... Przyjaźń Odkryje przed tobą nieznane przestrzenie. Sprawi, że polubisz coś, co przed nią nawet nie zaprzątało twej głowy. Nauczy cię uczyć się. Da siłę by góry przenosić, zainspiruje, umocni, określi. Przyjaźń Będzie tęsknić i pamiętać! Przyjaźń Stawi się na zawołanie choć…

Woda

Obraz
Rano Rano woda była bezplusknie spokojna, przejrzyście błękitna, cudownie niebieska… Ciepła, delikatnie słońcem muskająca. Ludzie wpływali weń z nabożeństwem...



I moje dłonie rozcinały ją miękko, odgarniały pieszczotliwie. Głaskały jej obłe cząsteczki. Celebrowały z nią dotyk niebieski. Tafla wody była tak gładka, że najmniejszy choćby ruch niespiesznie przepływających łodzi, zostawiał na jej powierzchni srebrzyste bąbelki. - Więc pływamy w butelce szampana? – moja opalona buzia uśmiechnęła się do tej myśli promiennie. Wówczas to poczułam! Relaks, totalne mięśni rozluźnienie – szczególnie tych w karku. Błogość, radość bycia tu i teraz (choć szczerze nie lubię tego nadużywanego zwrotu!). Czułam się lekko, bezpodmiotowo, częścią jedynie będąc całości – mam nadzieję – mądrzejszej od ludzkości. I pożałowałam, że ten stan dziś dopiero mi się przydarzył i może jutro… a potem wrócę do domu gdzie lato miewa naście stopni a rzeka nie taka błękitna… Popołudnie Po południu przyleciał zefi…

Zaszyfrowana przesyłka

Budzik wyrwał ją z odmętów snu. Otworzyła oczy. Na oślep machnęła ręką zrzucając urządzenie z szafki nocnej. Na szczęście przy okazji pozbawiła je możliwości wydawania irytującego dźwięku. Przypłynęła do niej myśl, że musi się pospieszyć, bo czeka ją dzisiaj podróż do Maroka. Co prawda wylot po południu ale kilka spraw musiała jeszcze ogarnąć. Potem czeka ją długi lot z przesiadką we Frankfurcie. Przede wszystkim postanowiła wziąć prysznic. W drodze do łazienki zdjęła z siebie koszulę. Puściła wodę, skorzystała z toalety i weszła pod ciepły deszcz. I… Wrzasnęła!

Coś oparzyło jej lewą pierś. Spojrzała w dół i zobaczyła dziwne, kanciaste znamię – jakieś 4 na 3 cm. Zamknęła dopływ wody, chwyciła ręcznik i przycisnęła do bolącego miejsca. Przyskoczyła do lustra. Przyjrzała się bliżej. Co to może być?! Prostokąt skóry był napuchnięty, sino-czerwony, bolesny i wypełniały go jakieś czarne kropki. Co jest? Wysypka? Czerniak gigant? Zmrużyła oczy i starała się rozszyfrować zagadkę. Znamię …

Stoi i ma to wspomnienie

Stoi.

Nie.

Idzie, podąża, zmierza…

Jest piękny, letni dzień. Przed nią biegnie dziecko. Spod spodenek sięgających kolan wystają tłuściutkie łydki. Dziecko szybciutko przebiera nóżkami. Na smyczy prowadzi psa lub pies ją prowadzi. Biegnie, ciągnie, podskakuje radośnie próbując dorównać tempa dziecku. Ona stara się nadążyć. Idą, biegną po chodniku wzdłuż torów kolejowych z Pogorzelicy do Niechorza. Taką dziś wymyślili wycieczkę. Ktoś polecił im tą drogę. Miała szybciej przywieźć ich do celu niż spacer plażą. Chcą zobaczyć muzeum miniatur latarni morskich, może samą latarnię, przejść się. Jej wzrok utkwiony jest w nóżkach dziecka choć jednocześnie przeczesuje okolicę w trosce o bezpieczną drogę. Uśmiecha się do siebie. To taki przeprzyjemny moment. Chciałaby go z kimś podzielić ale nie może. Dlaczego musiała zostać z tym sama? To pytanie wybrzmiewa w jej głowie lecz oto zmienia całą aurę dnia. Dziecko przystaje. Odwraca się niepewne w stronę mamy. Pies jeży sierść, zaczyna powarkiwać…

Pożegnanie grupy Creative Writing Lovers

Właśnie dowiedziałam się, że na fb zamknięto grupę CWL, w której czułam się jak w domu.
Jak w domu - znaczy swojsko. Czasami ja byłam nie fair /bo nie przystępowałam do wyzwań, nie na czas itp./ Czasami czułam się nie fair potraktowana. Jak wówczas gdy zabroniono mi już zgłaszać się na spotkanie otwarte /2 tygodnie przed terminem/. Zupełnie nie wiem czemu...


Potem do grupy wdarł się zły elf. Mieliśmy wspólnie zrealizować pewien projekt. Zgłosili się chętni, mieliśmy się spotkać i omówić szczegóły w życzliwej, twórczej atmosferze - wspólnie. Mieliśmy pobyć razem i coś razem stworzyć.
Spotkanie zostało odwołane przez Pomysłodawcę. Mimo wielu próśb i nacisków nie miało już dojść do skutku. Mimo to wspólny projekt omawiany z każdym z osobna telefonicznie bądź mailem, miał się ziścić.
Lecz część z nas zbuntowała się na "zmienianie reguł gry w jej trakcie". Ci zdeklarowani stracili ochotę uczestniczenia w projekcie. Z komentarzy na grupie - ostrych, żartobliwych, zaczepnych, naiwn…

Co lubię w książkach Joanny Bator?

W książkach Joanny Bator przede wszystkim cenię sposób, w jaki autorka posługuje się językiem polskim.Trzeba przyznać, że jest mistrzynią stylu. Mam wrażenie, że nie zastanawia się, nie dobiera, nie koryguje, tylko pisze tak jakby mówiła.


Lubię sczytywać jej słowa nawet gdy to o czym opowiada w mniejszym stopniu do mnie trafia lub krócej we mnie zagości. Opowieści jej są nieoczywiste, bardzo emocjonalne choć spokojnym językiem opowiadane, Czasami odsłaniają nieco światy równoległe. Wpływają na nastrój. Poza ekscytacją związaną z ciekawością i czystą przyjemnością pochłaniania książki, czasami przygnębiają, wprawiają w nostalgię.

Zaczęło się od "Ciemno, prawie noc" i reszty trylogii przeczytanej w przedziwnej kolejności /"Chmurdalia", "Piaskowa Góra"/. Najmniej podobała mi się część opowieści, która była najbardziej realna. Natomiast Kotojady czy dwie ciotki przyjmuję w całej ich cygańskiej, egzotycznej fikcjo-rzeczywistości.

Potem była "Wyspa Łza&quo…

Stokrotki...

czytam sobie Wiśniewskiego – uwielbiam te obszary, które we mnie porusza. Te znaki zapytania, które stawia i które są również mymi.

No i niestety myślę przy tym o tym co się nigdy nie ziściło a tak piękne było w moich marzeniach... Czuję smutek i żal. Wiem jakich myśli powinnam się trzymać a jednak ten żal ciągle powraca. ...i tęsknota.

I nie wiem o co tu chodzi tak do końca. Czy tęsknię za nim czy za tym co mogło być. Czy to dla mnie ważne dlatego, że straciłam jedną z tych wyjątkowych szans na coś pięknego, czy też tylko żal mi tego dlatego że jest utracone – poza zasięgiem. Tak czy owak nic nie mogę z tym zrobić. Już nic... przydałby się klin...
Dzisiaj widziałam jego ramiona... Jego widziałam oczywiście w całości. On już nie patrzy, już dawno nie widzi..., nigdy nie będzie między nami normalnie. Możemy tak udawać, ubrać nasz kontakt w plastik ale nie będzie tam prawdy. Albo też prawda będzie wisieć pomiędzy nami zawsze niedopowiedziana.. Każde z nas będzie swoją prawdą żyło... ale jeg…